Dość późno zaczęłam, bo naprawdę nie do końca wierzyłam. Nie wiem, w co nie wierzyłam. Powiedziałam sobie, że zacznę. Nie wiem, czy pisanie tego ma większy sens, teraz, w czasach internetu, Facebooka i innych środków tak szybkiego przekazu, że w sekundę wiemy, co pieprznęło na drugiej półkuli. Oczywiście pod warunkiem, że chcą nam powiedzieć prawdę. O tym też pewnie kilka słów. O sianiu prawdy, nieprawdy, o tym kto wie co jest prawdą, ile można powiedzieć, i czy tak naprawdę jest ktoś, kto zna cała prawdę.

NASTAŁ CZAS MAKARONU I PAPIERU TOALETOWEGO

Bo te produkty nagle zniknęły ze sklepów.

A w necie kolega ze studiów, Ślązak i dziennikarz, zamieścił taki wierszyk.

Dla dzieci idących się bawić na plac nowa wyliczanka:

Ręce myłam już trzy razy

Z gardła brali mi wymazy

W mym łóżku ryżu kartony

Srajtaśmą dom zawalony

Pani w windzie zakaszlała

I zaraz w ryja dostała

Tak ratujemy się my

A wirusa to masz ty!

Facebook, na tę chwilę moje główne źródło, z tym że nie informacji a nastrojów społecznych, naprzemiennie, to się śmieje z tego, co dzieje się na zewnątrz, a to wybucha grozą. Ci pomiędzy starają się żyć normalnie, pytając a to o przepis na pesto z czosnku niedźwiedziego, a to o chodzik dla wnuczki. Tu ad vocem powiem, że używanie chodzika odradziła każda z komentujących, krzesełka jak na razie nikt nie zaproponował.

To całkiem dobry pomysł, bym tutaj pisała, z czego ludzie się śmiali, w tych naprawdę dziwnych czasach

Taki żarcik 😉 RZESZÓW, jest pierwszy przypadek śmierci w domu, spowodowanej wirusem. Nikt o tym nie mówi? Janusza G. przygniotło 300 kilo makaronu i 150 kg ryżu.