Chwilę mnie tu nie było, Wykorzystywałam ostatnie dni swobody, czyli czas gdy COVID 19 trochę słabiej zaciskał na nas swoją pętlę, i odwiedziłam kilka bibliotek/szkół w Polsce. Nie będę Wam tu ściemniać, bardzo to lubię. Jako formę kontaktu z Czytelnikami, częściej potencjalnymi Czytelnikami. Oraz formę zarabiania na kawalątek chleba, z odrobiną łososia i sosem czosnkowym 😉 Chwilowo muszę jednak spasować, bo żadna biblioteka, a tym bardziej szkoła mnie wpuści mnie w swoje, gościnne zazwyczaj progi. Nie mam tu jednak zamiaru użalać się nad sobą. Chcę napisać o ludziach i miejscach, które niejako rzutem na taśmę odwiedziłam. To jednak z następnym poście. Teraz kilka słów o jesieni.

W tym roku jest piękna, a ja dodatkowo mogłam ją oglądać w wyjątkowych miejscach. Pojezierze Drawskie, wow! Albo kręta, ale jakże cudna droga od Nowego Targu do Ochotnicy. Widoki, epickie, podziwiałam z okien samochodu. I obiecałam sobie, że następnym razem będzie to wędrówka, Piesza, od której ostatnio mocno odwykłam. Nic gorszego nie mogłam zrobić. Więc zadanie na dzisiaj/jutro/najbliższą przyszłość – nauczyć się znowu chodzić.

Marna jestem w dotrzymywaniu sobie obietnic. Może jednak tym razem uda! się! Trzymajcie kciuki!